Ziółka na każdą okazję

Recenzja broszury “Magiczny zielnik Babci Borówki; Tom 1: Nie takie złe ziółka”

Autor: Jaxa

Ostatnie dwa lata to niezwykły wysyp niedużych erpegowych materiałów w PDFach, dostępnych na DriveThruRPG i pokrewnych mu platformach. Za darmo lub za naprawdę nieduże pieniądze możemy kupić przygody, zbiory pomysłów, minidodatki mechaniczne i inne rzeczy, których zadaniem jest dodanie czegoś do naszych sesji lub po prostu zainspirowanie nas do stworzenia na ich bazie czegoś własnego. Nie inaczej jest w wypadku uniwersalnego dodatku “Magiczny zielnik Babci Borówki; Tom 1: Nie takie złe ziółka”, napisanego przez Aleksandra “Alexa” Daukszewicza, a wydanego w zeszłym roku przez Lans Macabre Publishing.

Jeżeli szukacie innych materiałów poświęconych tego typu RPGowym materiałom zajrzyjcie do recenzji projektów od Transparent Games – “Rescue: Familiar Tale” i „Candlekeep Colleagues” oraz tekstu poświęconemu świetnym przygodom – “Skarbiec Al-Asturlabi” od Kołka Niewiary oraz „Sprawa Bernarda Browna” od Gier Frejtaga.

Magiczny zielnik Babci Borówki; Tom 1: Nie takie złe ziółka” (albo “Nie takie złe ziółka”) to kilkudziesięciostronicowy zielnik zawierający opisy dziesięciu niezwykłych roślin, na które mogą natknąć się bohaterowie przemierzający różne światy klasycznego lub uwspółcześnionego fantasy.

W każdym z materiałów znajduje się rysunek i opis wyglądu danej rośliny, krótki i silnie fabularyzowany opis jej działania oraz dwa pomysły na przygody powiązane z daną rośliną. Całość jest na tyle rozbudowana, że daje kompletny, a przede wszystkim rozbudzający wyobraźnię opis danej rośliny, który szybko może przerodzić się w gotową sesję.

Wybór roślin, jakie znajdziemy, jest dość rozległy i daje nam możliwość zastosowania ich w różnych konwencjach. Od wyraźnie humorystycznych ziół takich jak Pierdziawka czy Głupawiec po cięższe gatunkowo pomysły takie jak Obłędnik Królewski czy Pokrzywdka.

Zwłaszcza Pokrzywdka to “waga ciężka” jeżeli chodzi o klimat. Sadzimy ją i pielęgnujemy, by zemścić się na kimś, kto uczynił nam jakąś wielką krzywdę, i by ostatecznie zabić jej owocami jego i siebie. Taki tam… Drobiażdżek.

Bardzo podobają mi się zaprezentowane w “Nie takie złe ziółka” pomysły na przygody. W ciekawy i nieoczywisty sposób wykorzystują różne aspekty zaprezentowanych roślin, ale przede wszystkim rozpisane są w naprawdę świetny sposób. To znaczy, że otrzymujemy dobrze przygotowany pomysł na przygodę, lecz jej rozwinięcie i zakończenie zostaje już w gestii prowadzącego, a sam autor zostawia nam tylko wieloznaczne pytania, które mają pobudzić nasze własne umiejętności kreacyjne tak, by dopasować przygodę do konkretnej grupy i jej upodobań. Bardzo to lubię i sam stosuję nagminnie, gdy zostawiam na Alchemii pomysły przygód.

“Nie takie złe ziółka” to dodatek bezsystemowy, ale wyraźnie skierowany do settingów o dużej zawartości magii. Jego zawartość świetnie będzie pasować do wszelkich (no może poza “Dark Sunem”) iteracji “Dungeon & Dragons”, “Dungeon Worlda”, “Warhammera” czy nawet “Conana”, “Symbaroum” lub “Forbidden Landsów”. Dobrze sprawdzi się też moim zdaniem w mniej oczywistych grach – zwłaszcza tych z magią w świecie współczesnym. Bez większych zmian użyjemy zawarte w broszurze zioła w “Vaesen”, “Potworze tygodnia”, a także oczywiście w “Zewie Cthulhu” (zwłaszcza w latach 20 w Polsce) i w całej reszcie gier spod szyldu mitów Samotnika z Providence.

Nie byłbym sobą gdybym nie zaczął myśleć nad wykorzystaniem zawartych w dodatku pomysłów w grach science fiction. Zastąpienie “magii” obcą biologią, sprawi, że nadal będą się całkiem przyjemnie sprawdzać. Zapominajka jako dziwna roślina, której nawdychali się marines? Gadulec stosowany przez partyzantów na jakiejś zapomnianej planecie do przesłuchiwania jeńców? Toż to przecież gotowe przygody!

Jeżeli miałbym nieco pomarudzić, to nie podoba mi się fakt, że aktywatorem wielu z tych roślin jest po prostu ich zapach. Jeżeli takie rośliny nie są bardzo rzadkie lub ich magiczne zdolności nie aktywują się w bardzo określonych warunkach ich rozwoju to na dłuższą metę byłby dla mnie “łamaczami” wiary w dany świat. A poza tym zbyt często aktywowałby je przypadek (co jest ciekawe fabularnie, ale tylko w ograniczonym stopniu – po prostu może się znudzić), a nie ludzka wola.

Magiczny zielnik Babci Borówki; Tom 1: Nie takie złe ziółka” to broszura wypełniona sporą ilością naprawdę fajnej RPGowej treści, a przy okazji niezbyt droga. Warto dołączyć ją do swojej kolekcji PDFów i nawet jeżeli wykorzystacie tylko dwa – trzy pomysły z jego zawartości, to i tak uważam, że pieniądze te będą dobrze wydane.
Choć nie zawsze po drodze mi z grupą Lans Macabre, tak muszę przyznać, że dodatek “Nie takie złe ziółka” bardzo mocno utrafił w moje gusta. Ciekawa i pomysłogenna treść zaprojektowana przez Alexa i całkiem przyjemny i przejrzysty skład przygotowany przez Zeda spowodowały, że nie tylko miło spędziłem czas na lekturze, ale również pozostawiły mi w głowie kilka pomysłów, które uprzykrzą życie moich graczy w najbliższym czasie

Dziękuje wydawnictwu Lans Macabre Publishing za udostępnienie PDF do recenzji.