Chowańce, do dzieła!

Recenzja przygody „Rescue: Familiar Tale”

Autor: Jaxa

“Dungeons and Dragons” w swej piątej odsłonie, mimo poprowadzenia na tej mechanice kilkudziesięciu sesji, nie należą do moich ulubionych gier. Z dużą przyjemnością jednak obserwuje to jak dobrze “D&D” się w Polsce przyjęło oraz jak prężnie rozwija się polska cześć Dungeon Masters' Guild, (wspieranej przez Czarodziejów z Wybrzeża i DriveThru platforma, na której można sprzedawać swoje materiały i przygody do piątej edycji “D&D”. Kawał dobrej roboty odwalonej przez Janka Sielickiego i Andrzeja Stója spowodował, że polskie nazwiska zaistniały na “Gildii”, a kolejni autorzy zaczęli publikować nowe tytuły. Dziś, mam wrażenie (bo ekspertem w tym raczej nie jestem) polska cześć Dungeon Masters Guild trzyma się nieźle i co rusz pojawiają się nowe teksty. Jednym z nich jest rozbudowana o garść nowych zasad przygoda przygotowana przez Annę Kończak – “Rescue: Familiar Tale”, której recenzję przeczytacie poniżej

Jak się zapewne domyślacie w “Rescue: Familiar Tale” wcielamy się w chowańce, czyli magiczno-zwierzęcych towarzyszy, jakich często posiadają bohaterowie w grze “Dungeons and Dragons”. Czasem chowańce są ważną częścią drużyny (jak Wizel, łasic mojego czarodzieja dawno temu,na trzeciej edycji, który był pełnoprawną postacią prowadzoną przez innego gracza lub Kudkudak – pseudosmok mojej graczki uważający się za kurę), najczęściej jednak wykorzystywane są przez swoich właścicieli mocno utylitarnie i pomijane poza momentami oczywistego ich wykorzystania.

Sama przygoda rozpisana jest na cztery chowańce (z opcją rozwinięcia jej o dwa kolejne dla dużych drużyn) należące do Łowcy, Czarnoksiężnika, Czarodzieja i Druida. Postacie wybieramy z dwudziestu umieszczonych w przygodzie na uproszczonych kartach postaci gatunków zwierząt-chowańców. Bardzo podoba mi się to, że o ile nie możemy mechanicznie dopasować do siebie postaci, to przy każdej postaci znajdziemy kilka tabelek pomagających nam stworzyć nietypowe cechy osobnicze naszego chowańca oraz wybrać dziwactwo, jakie ma jego dwunóg.

Chowańce, którymi gramy współpracują z działającą w Clockwood (okolice Baldur’s Gate) grupą Heartland Scouts, która podjęła się zadania zbadania serii zniknięć mieszkańców lasu i okolic. W trakcie jednego z postojów dwunożni bohaterowie znikają, a chowańce muszą ich uratować z rąk okrutnego mackogłowego porywacza.

Sama przygoda jest rozpisana bardzo porządnie, krok po kroku przeprowadzając nas przez kolejne wydarzenia. Następujące po sobie sceny rozpisano bardzo konkretnie i schludnie dostarczając początkującym mistrzom gry wielu konkretnych informacji i ułatwiając prowadzenie przygody. Przygoda, mimo pewnej liniowości, pozwala na rozegranie kilku naprawdę ładnych scen. Całość jest też przemyślana całkiem realistycznie (w realiach konwencji “Dungeons and Dragons”) i nie wymaga większego zawieszenia niewiary niż inne przygody oparte o mechanikę piątej edycji “najpopularniejszej gry RPG na świecie”. Przykładem tego o czym piszę jest zadbanie o wiarygodne powody, dla których chowańce nie zostały złapane ze swoimi towarzyszami i mogą działać dalej.

Przygodę uzupełnia bardzo przejrzysta i schludna mapka podziemi do zeskplorowania oraz uproszczona mechanika tworzenia własnych postaci – chowańców, jeżeli zapragnęlibyśmy zmienić jednostrzał w dłuższą kampanię.

“Rescue: Famliar Tale” jest i jednocześnie nie jest klasyczną przygodą do “Dungeons and Dragons”. Z jednej strony mamy dość typową konstrukcję samego “questa” połączoną z eksploracją podziemi, z drugiej – bohaterowie, których prowadzimy bardzo mocno kontrastują z tym do czego przywykliśmy grając w “DeDeki”. “Rescue: Familiar Tale” to bardzo przyjemna jednostrzałowa historia pozwalająca nam na chwilę oderwać się od ratowania świata, zdobywania skarbów i innych bohaterskich czynów. Przy okazji – wcielenie się w chowańce może skłonić graczy do nieco innego patrzenia na swoje familiary, do eksploracji ich wątków i częstszego i bardziej fabularnego angażowania ich w przeżywane przygody. Czego wam serdecznie życzę.

Dziękuje wydawnictwu Transparent Games za udostępnienie materiałów w wersji PDF do recenzji.