RPGOWA
ALCHEMIA

Blog o RPG i czasem popkulturze

Stąd do szaleństwa jeden krok

Zestaw Startowy do gry „Zew Cthulhu”

Stąd do szaleństwa jeden krok, jeden jedyny krok nic więcej
Stąd do szaleństwa jeden krok, trzeba go zrobić jak najprędzej
Dopóki mi nie przeszedł szok, dopóki mi się trzęsą ręce
Dopóki kusi nocy mrok, Stąd do szaleństwa jeden krok
Stąd do szaleństwa jeden krok …

W moje ręce, dzięki uprzejmości wydawcy, wpadł niedawno “Zestaw Startowy” do gry “Zew Cthulhu”, czyli pakiet RPGowych utensyliów, pozwalających na rozpoczęcie swojej zabawy z grą “Zew Cthulhu”. W dzisiejszym materiale dowiecie się, czy warto w niego zainwestować i co dobrego znajduje się w środku.

Jeżeli interesuje was “Zew Cthulhu”, zapraszam do lektury mojej recenzji “Podręcznika Badacza” i materiałów poświęconych Królewskiemu Towarzystwu Kryptozoologicznemu oraz klasztorowi Samotnia.

Zestawy startowe do gier RPG to żadna nowość. Istnieją w grach fabularnych od dawna i dla znaczącej części graczy bywają pierwszym kontaktem z RPGami, albo przynajmniej z daną grą. Nie należy ich mylić ze starterami, kilkunasto- lub kilkudziesięciostronicowymi (lub w wypadku “Fria Ligan”, grubo ponad stu kilkudziesięciostronicowymi) reklamówkami gry, mającymi pokazać jej możliwości. Zestawy to raczej “kompletne wprowadzenia” do danego RPGa, nie tylko pokazujące jego działanie, ale pozwalające zacząć zabawę prawie od razu. W ciągu kilku ostatnich lat Zestawy Startowe przeszły jednak prawdziwą rewolucję. Genialne “Zestawy Startowe” do “Star Wars” od Fantasy Flight Games wniosły je na całkowicie nowy poziom – i wizualny, i jakościowy. Prezentacja treści, zwłaszcza dotyczących wprowadzenia w daną mechanikę, i same RPGi jako takie, osiągnęła zupełnie nowy poziom. Inni wydawcy, oczywiście, podchwycili pomysły FFG i na rynku (głównie anglojęzycznym) otrzymaliśmy wysyp nie tylko ślicznych, ale również mądrze przemyślanych zestawów startowych (czasem nazywanych też starterami pudełkowymi, bo zamiast broszurkami są pudełkami wypełnionymi treścią).

Jednym z nich jest, lądujący właśnie na naszym rynku, “Zestaw Startowy” do gry “Zew Cthulhu”, od wydawnictw Chaosium i Black Monk Games.

Kupując “Zestaw Startowy” do “Zew Cthulhu” otrzymujemy porządne, grube pudełko z kartonu, z jakiego wykonuje się pudełka do planszówek. Już to odróżnia ten “Zestaw Startowy” od innych, z jakimi miałem o do czynienia. Zarówno te od FFG jak i te od Czarodziejów z Wybrzeża zrobione były z miękkiego kartonu, co czyniło je bardzo podatnymi na uszkodzenia nawet przy trzymaniu takiego pudełka na półce. W wypadku cthulowego zestawu nie będę obawiał się o to, czy zniszczy się, gdy położę na nim na przykład pudełko z kolekcjonerką Warhammera – zawarte w nim materiały będą po prostu bezpieczne.

“Zestaw Startowy” zawiera zasadniczo wszystko, czego potrzebujemy, by zacząć przygodę z RPGami w ogóle i z “Zewem Cthulhu” w szczególności. Znajdziemy w zestaw kostek, przydatnych do gry w “Zew Cthulhu” (to znaczy, że zamiast wyklętej kostki – k12, mamy dodatkową k10 – przydatną podczas na przykład rzutów premiowanych), trzy broszury z przygodami i zasadami, broszurę z handoutami oraz 10 wydrukowanych na grubym papierze kart postaci (5 z “gotowców” i pięć czystych).

Materiały właściwe podzielone są na trzy broszury. Pierwsza zawiera przygodę solo “Samotnie przeciwko płomieniom”, druga skrót mechaniki, a w trzeciej znajdziemy trzy kolejne przygody – przeznaczona do gry jeden na jeden (a po lekkiej modyfikacji jeden na dwa), “Papierkowa robota” i dwie bardziej klasyczne – bo przeznaczone dla całej drużyny: “Na skraju mroku” oraz “Stepujący nieboszczyk”.
Przygoda “Samotnie przeciwko płomieniom” to paragrafówka wzbogacona o mechanikę. Jej celem jest nauczenie grającego mechaniki Zewu oraz pokazanie mu, jak wygląda klimat i sesja w tym systemie. W przygodzie wcielamy się w Badacza właśnie przeprowadzającego się do Arkham, któremu w trakcie podróży przydarza się dość cthulowa historia. Przygoda bardzo ładnie wprowadza nas i w klimat, i w mechanikę 7 edycji “Zewu Cthulhu”. Zagrałem ją dwa razy, wybierając różne drogi. Wiele frajdy sprawiło mi i zagłębianie się w intrygę, i rzucanie kostkami, a także całkiem fajnie przemyślane różne drogi do przejścia przygody. Pewien problem stanowiło toporne i nie pozbawione błędów tłumaczenie, które wybijało mnie z immersji. Jednakże sama przygoda, mimo że jest niedługa (dwukrotne rozegranie zajęło mi nieco ponad godzinę, ale grałem jedną z gotowych postaci, a nie tworzyłem własnej), bardzo fajnie wprowadza w świat mitologii. Niedoświadczony Strażnik zobaczy od środka, jak wygląda rozgrywka, a początkujący Badacz poczuje klimat i nauczy się mechaniki skuteczniej niż poprzez zwyczajne ględzenie przy stole.

Broszura z zasadami zawiera nieco rozszerzony zestaw mechanik, obecnych w “małym starterze” (czyli broszurowym), czyli skrót tworzenia postaci oraz podstawowe mechaniki. Ładnie nakreśla podstawy wystarczające do rozpoczęcia grania w “Zew Cthulhu” i wzbogaca je o przykłady zastosowania poszczególnych mechanik. Wszystko jest skrojone tak, by bez specjalnego obciążania się dodatkowymi, niepotrzebnymi na tym etapie zasadami, rozegrać scenariusze, które zawiera “Zestaw Startowy”. Broszurę uzupełnia ramka z QR-kodami do źródeł pozwalających lepiej przyswoić sobie mechanikę (bardzo przypadły mi do gustu zwłaszcza filmiki z serii “Call of Cthulhu: Explained” przygotowane przez Paula Frickera), oraz dających możliwość zobaczenia sesji (tu polecę całkiem przyjemne i bardzo liczne sesje od grupy Klimaty RPG).

Ostatnia broszura zawiera, jak pisałem wyżej, trzy przygody. Pierwszą jest “Papierkowa robota”, będąca prostym zleceniem dla jednego lub dwóch graczy. Ma ona charakter edukacyjny i jej celem jest nauczenie początkującego Strażnika podstawowych zasad prowadzenia “Zewu Cthulhu” (i RPGów ogólnie). Sama w sobie przygoda jest dość prosta i łatwo ją rozegrać podczas jednej sesji. Jest też bardzo intuicyjnie i szeroko rozpisana (zwłaszcza jeżeli chodzi o wskazówki w trakcie śledztwa), a także przyjemnie nieliniowa. Bardzo dobra nie tylko, by nauczyć się na niej prowadzenia, ale również, by nauczyć dobrych praktyk prowadzenia. Autorzy nie prowadzą Strażnika za rączkę, jak to czasem ma miejsce w takich przygodach, ale pokazują jak rozwiązywać problematyczne mechaniczno-fabularnie momenty na sesji. Bardzo podoba mi się również, że nie znajdziemy tu “wstawek fabularnych do odczytania graczom”, nic tak skutecznie nie zabija moim zdaniem scenariusza jak tego typu elementy.

Pozostałe dwie przygody, czyli “Na skraju mroku” oraz “Stepujący nieboszczyk” przeznaczone są już dla “normalnej liczby graczy”. Mogą być one rozgrywane jako kontynuacja “Papierkowej roboty” (wtedy podręcznik zaleca rozegranie najpierw “Na skraju…”, a potem “Nieboszczyka”) jednak nie stanowią one spójnej kampanii, a dwa solidne jednostrzały. Akcja pierwszego toczy się wokół starej sprawy, prowadzonej przez umierającego przyjaciela drużyny. Druga natomiast zabierze nas w świat szalony świat nowojorskiego Harlemu i panującego tam niepodzielnie jazzu. Obie przygody są całkiem konkretne i niezbyt trudne, i eksplorują różne aspekty “Zewu Cthulhu” tak, że cały zestaw prezentuje nam bardzo przyjemny melanż różnych konwencji, w jakich prowadzony jest ten system. W obu przygodach można też znaleźć wiele przydatnych wskazówek na temat prowadzenia, które niewątpliwie przydadzą się Strażnikom Tajemnic w dalszej przygody z grami fabularnymi.

Ostatnią rzeczą, jaką znajdziemy w pudełku, jest broszura z handoutami. Zaprojektowane są klimatycznie, są wizualnie bardzo ładne (choć nie jest to ekstraklasa, którą tworzy na przykład Asia Wiewiórska) i całkowicie wystarczające na sesji. Bardzo jednak nie podoba mi się ich dwustronny druk. Nie pozwala to zwyczajnie pociąć handoutów nożyczkami i dawać je graczom w trakcie sesji w miarę rozwoju fabuły. Oczywiście mógłbym je w celu pocięcia wydrukować z PDFa, ale trochę przeczy kompletności zawartości i może sprawiać problemy ludziom, którzy kupią zestaw w sklepie, albo na stoisku. Pokazywanie graczom handoutów w książeczce (zwłaszcza gdy na jednej stronie są pomoce z dwóch różnych przygód) nie jest, niestety, takie fajne.

“Zestaw Startowy” jako całość jest bardzo fajnie skonstruowany. Przechodząc go po kolei, zwłaszcza gdy planujemy grać jako Strażnik Tajemnic, uczymy się najpierw klimatu i świata, następnie mechaniki i podstawowych zasad prowadzenia, a na koniec, prowadząc “Stepującego Nieboszczyka”, sprawdzamy to, czego się nauczyliśmy. Tłumaczenie prowadzone jest krok po kroku, bardzo fajnie wypłaszczając krzywą uczenia się nowej gry.

Czy można w Zew dłużej grać, mając tylko Zestaw Startowy? Pudełkowy starter to tylko przedsmak całości. Oczywiście, możemy rozegrać przy jego pomocy więcej niż tylko trzy przygody zawarte w starterze, ale po jakimś czasie dla własnej wygody warto kupić “Księgę Strażnika”. W ten sposób poszerzymy i swoją wiedzę na temat mitologi Cthulhu, ale również nie będziemy musieli potykać się o mechanikę w bardziej egzotycznych sytuacjach.

Czy warto kupić starter, gdy już posiada się “Księgę Strażnika”? Moim zdaniem tak, w środku dostajemy trzy bardzo przyjemne przygody (choć “Papierkowa robota” jest dość prosta) do rozegrania z naszą drużyną, porządne karty postaci i zestaw kości, a do tego solówkę “Samotnie przeciwko płomieniom”, która bardzo fajnie i dość szybko wprowadzi nas w klimat mitologii Cthulhu. Jeżeli jesteśmy doświadczonym Strażnikiem fajnie rozegrać tę przygodę rekreacyjnie – ma ciekawy pomysł i bardzo przyjemnie się ją rozgrywa. Może być też bardzo fajną zajawką dla nowych graczy, których chcemy dołączyć do drużyny i wkręcić w klimat. Mnie przygody spodobały się na tyle, że zamierzam niebawem poprowadzić “Papierkową robotę” i to może więcej niż raz.

Zestaw Startowy do “Zew Cthulhu” jest bardzo solidny i porządnie wypełniony treścią, a przy tym rozsądny cenowo w porównaniu do innych pudełkowych starterów. Mimo pewnych problemów (handouty i kiksy w tłumaczeniu) to kawał fajnego rpgowego produktu wartego dodania do swojej kolekcji. Warto go kupić zarówno jeżeli nigdy nie graliście w Zewa, a także gdy jesteście jego starymi wyjadaczami, najbardziej jednak gdy planujecie zostać Strażnikiem. Jest to też bardzo fajny prezent dla kogoś, kogo chcemy wyciągnąć w RPGi i pokazać mu jak działają. Polecam.

Dziękuje wydawnictwu Black Monk Games za udostępnienie podręcznika do recenzji.