RPGOWA
ALCHEMIA

Blog o RPG i czasem popkulturze

Samotnia

Materiał do gry Zew Cthulhu

Gdzieś wśród wysepek w archipelagu Hebrydów Zewnętrznych, u wybrzeży Szkocji znajduje się Samotnia, niewielki spłachetek lądu, która kryje w sobie tajemnicę. Przepływając obok niej można ją zwyczajnie przeoczyć, albo tylko przez chwile zatrzymać wzrok by przyjrzeć się malowniczym, strzelistym skałom.

Dopiero po bliższym przyjrzeniu się zauważyć można, że skał wysepki dotknęła ręka ludzka. Wykuto w nich kilka ni to pustelni ni to cel. Przybicie do wyspy może nastręczać nieco trudności. Kiedyś (patrząc na szczerzące się zęby spróchniałych, drewnianych bali) był tam pomost, do którego łatwo było przybijać łodziom i bez trudu schodzić na ląd. Dziś sztuka ta udać się może tylko niewielkim, dwuwiosłowym szalupom, gdyż zdradliwe, ostre skały poszarpią poszycie jakiejkolwiek większej łodzi czy jachtu. Trudne jest również dostanie się wpław. Woda wokół bezimiennej skały jest, zdaniem tych kilku odważnych głupców, którzy próbowali, przerażająco zimna, o wiele zimniejsza niż pobliskie wody północnego oceanu atlantyckiego. Pływanie w niej prawie zawsze kończy się zapaleniem płuc i majakami z wymarznięcia.

Gdy już komuś uda się dostać na wyspę może zwiedzić kilka wykutych w skale pomieszczeń mieszkalnych. Znaleźć w nich można resztki sprzętów domowych i glinianych naczyń oraz poszarpane resztki ubrań, świadczące o tym, że może ze trzy dekady wcześniej mieszkało tu nie więcej niż kilkanaście osób. Najciekawszą z sal jest ukryta za zagajnikiem kaplica ze znajdującymi się w środku rozbitymi figurami, kamiennym celtyckim krzyżem i ołtarzem pokrytym rdzawym zaciekiem.
Zapytani o Samotnie mieszkańcy pobliskich osad Northon i Leverburgh, za wyjątkiem tych najstarszych, wzruszają tylko ramionami mówiąc, że skała jest od zawsze opuszczona. Nestorzy lokalnych rodzin wspomną jednak o ludziach mieszkających tam wiele lat wcześniej.

Więcej światła rzuci wizyta w pobliskim Stornoway. W archiwach tamtejszego kościoła znajduje się informacja o niewielkim klasztorze pustelniczym poświęconym świętemu Andomnainowi ufundowanym przez ród MacLeanów z wyspy Mull. W archiwach służb porządkowych znajduje się informacja o pirackim napadzie na klasztor i uprowadzeniu wszystkich mnichów w roku 1889.

Kolejne informacje znaleźć można w archiwach MacLeanów. Niestety nie są one kompletne gdyż, część materiałów spłonęła w pożarze z roku 1890, który pochłonął skrzydło biblioteczne rodowej siedziby lairdów Mull. Część zapisków jednak ocalała. Według nich laird Finnegan MacLean w ufundował klasztorek po Powstaniu 45 Roku osadzając tam swojego brata Dougala. Nim został mnichem rzeczony Dougal był korsarzem, jakobitą i kapitanem “Aureliusa”, trzydziestodziałowej fregatki wystawionej i wyekwipowanej przez Finnegana. Podobno ze swoich licznych i udanych wypraw przywiózł niezmierzone bogactwa czym znacznie podreperował podupadający skarbczyk klanu. Niestety ostatnia wyprawa była dla niego wybitnie pechowa. Aurelius zatonął, a samego Dougala odnaleziono na wysepce, na której później ufundowano klasztor Samotnia.

Według oficjalnych zapisów, Dougal wybrał mnisie życie, by odpokutować za swoje grzechy (a wysepkę Samotni, po to by każdego dnia dziękować Bogu za ocalenie), według plotek brat postanowił odizolować oszalałego krewniaka w miejscu gdzie nikomu nie uczyni krzywdy. Podobno Dougal opowiadał niestworzone historie o dziwnych istotach, których był niewolnikiem i ich podwodnym mieście. Czasem mówił coś o wykradzionym skarbie, czasem o strażniku, którego musi chronić. Obłąkane majaki szaleńca. Tak czy inaczej byłego korsarza osadzono w Samotni i świat o nim zapomniał, a on sam zmarł 30 lat późnej dożywszy sędziwego wieku. W trakcie pobytu spisał swą historię. Rękopis przechowywano w Samotni, lecz skradziono go w połowie lat 80 XIX wieku.

Arnold Böcklin – Die Toteninsel III

Historia prawdziwa

Dougal MacLean był prawdziwym człowiekiem morza. Od lat dziecięcych służył na okrętach jego królewskiej mości. Z racji na to, że katolicy w tym czasie nie mogli awansować na wyższe stanowiska na okręcie, gdy tylko otrzymał odpowiednie wykształcenie przeniósł się na statki korsarskie i kupieckie (często jedno nie przeczyło drugiemu) gdzie w wieku 23 lat dochrapał się rangi pierwszego porucznika. Jego brat – laird wyspy Mull Finnegan – widząc talenty brata wyskrobał reszki klanowych pieniędzy i wystawił niewielki korsarski okręcik. Przez kolejne sześć lat Dougal łupił wrogów korony nabijając kabzę bratu i królowi. Udało mu się też przejąć siłą o wiele większą hiszpańską fregatę, którą po powrocie do Wielkiej Brytanii przemianowano na “Aureliusa”. Pozwoliło mu to zwiększyć skale polowań i jeszcze bardziej poprawiać status finansowy klanu.
Gdy Karol Edward Stuart wylądował na Hebrydach, MacLeanowi postanowili postawić na niego swoje aktywa i wyprosili u niego list kaperski. Dougal znający świetnie trasy bogatych kupieckich statków rozpoczął serię bardzo udanych łowów na ciężkie od towarów statki potrajając majątek klanu w ciągu 5 miesięcy.
Pech jednak chciał, że jeden ze statków, które zaatakowali okazał się rajderem (czyli zamaskowanym jako cywilny okrętem JKM) i po długiej bitwie “Aurelius” poszedł na dno. Dougal i kilku jego marynarzy przetrwali na jednej z szalup. Po kilku dniach podróży dobili do niewielkiego spłachetka lądu, gdzieś w pobliżu Hebrydów, by poszukać wody i płynąć dalej do domu. Tam, nocą, zostali zaatakowani przez tresowane ghasty kierowane telepatycznie przez nadzorców z rasy K’n-Yan. Sprowadzono ich pod ziemię i zagoniono do niewolniczej pracy.
Okazało się, że ich nowi władcy to niewielki odłam K’n-Yan oderwany od macierzy, jedna z nielicznych osad tego dumnego ludu jakie pozostały pod powierzchnią Ziemi. W Zaktz, gdyż tak nazywało się miasto, nie byli jedynymi niewolnikami. W podziemiach pracowały setki innych ludzi schwytanych przy tej czy innej okazji, a także przedstawiciele innych nieludzkich ras (jak Istoty z Głębin) schwytanych przez ghasty tresowane przez K’n-Yan.
Po prawie czterech długich latach udało się Dougalowi uciec. Doprowadził do wzniecenia powstania i wyrwał się na wolność przez jedno z wyjść. Tam odnaleźli go mieszkańcy Hebrydów Zewnętrznych.

Ucieczka miała jednak cenę. Dougal przysiągł powstańcom, że powstrzyma K’n-Yan przed porwaniami kolejnych ludzi. Wykorzystał fortunę brata (represje po Powstaniu 45 Roku ominęły MacLeanów) i znalazł i zawalił prawie wszystkie wyjścia z Zaktz poza jednym – tym samym, przez które uciekł i tym na którym wybudowano Samotnie. Tego wyjścia można było jednak zawalić . Po pierwsze nie dało się go tak łatwo wysadzić jak tych znajdujących się na samotnych spłachetkach lądu, a po drugie wykonano je przy pomocy dziwacznej technologii K’n-Yan – ilość materiałów wybuchowych (a mówimy tu o czasach przed wynalezieniem nitroglicerny i dynamitu) konieczna do wysadzenia go była naprawdę znaczna. Po powstaniu, rząd w Londynie bacznie przyglądał się Szkotom, więc wybuchy (a nawet samo kupno dużych ilości prochu) wzbudziłyby podejrzenia i mogłyby nieść za sobą poważne reperkusje. Wyjście zamurowano więc, obłożono potężnymi zaklęciami (Dougal sprowadził, nie szczędząc pieniędzy, prawdziwych magów) i wybudowano nad nim klasztor pustelniczy. Dougal i jego następny z rodu MacLean byli Strażnikami tego miejsca i powiernikami przysięgi.
K’n-Yan kilkukrotnie próbowali się przebijać przez barierę, lecz za każdym razem bezskutecznie. Ostatnią próbę podjęli na początku lat 80 XIX wieku. W końcu udało im się częściowo sforsować bariery i za pomocą telepatii przejęli kontrolę nad trzema najmłodszymi mnichami, by Ci dokonali mordu na mnichach a następnie utopili ich ciała w morzu. K’n-Yan mieli nadzieję, że pomoże im to przełamać barierę i ponownie wyruszyć na łowy. Sukces był połowiczny. Bariery nie udało się złamać ale osłabiono ją na tyle, że zaczęła degradować. Pada ona na kilka tygodni przed akcją jakiejkolwiek przygody powiązanej z Samotnią. Od tamtej pory K’n-Yan mogą swobodnie wychodzić na polowanie.

Samotnia

Sama wyspa zagospodarowana jest bardzo ubogo. Znajdują się tam głównie cele mieszkalne i kilka pomieszczeń gospodarczych. Są w nich pordzewiałe naczynia, potargany materiał i resztki elementów drewnianych. Mnisi pod kontrolą K’n-Yan wysprzątali klasztor po zbrodni by dodać całej sytuacji dodatkowej tajemnicy.
Najciekawsza jest kaplica. Znajdują się tam cztery rozbite posągi przedstawiające świętych. Były one ważną częścią rytualnego zaklęcia zabezpieczającego bramy do Zaktz. W kaplicy znajduje się również ukryte przejście do Bram Zaktz. Na dole, przy samych bramach znajdują się dziwaczne porozbijane znaki (elementy zaklęcia zniszczone przez ghasty po wyjściu z jaskiń tak by nie można ich było odbudować), zburzony niedawno mur i ślady bytności jakichś potworności. Przede wszystkim jest jednak wykonany rękami istot inteligentnych tunel prowadzący wgłąb Ziemi.

Miasto Zaktz

Samo miasto jest tylko cieniem swojej dawnej świetności. Jego zamieszkała część to zaledwie dziesięć procent pierwotnych zabudować. Wybudowano je w gigantycznych jaskiniach się pozostały w tym rejonie świata po odejściu Atlach-Nacha.
Budynki wybudowane są z zestalonego kamiennego pyłu i mają kolor brudnego fioletu. W kamień wpuszczone są światła w postaci poskręcanych w fantazyjne kształty rurek. Bez problemowo działają one w części zamieszkałej przez K’n-Yan. W opuszczonej części miasta ich działanie jest jednak sporadyczne. W mieście znajduje się też dużo dziwacznej i nieludzkiej technologii o nieznanym działaniu. W części opuszczonej są to tylko w gruncie rzeczy niedziałające kawałki złomu o przedziwnych, często wymykających się euklidesowej geometrii (w końcu to Cthulhu) kształtach.
Większość miasta jest zrujnowana i opuszczona, niektóre miejsca mogą zamieszkiwać nawet całe grupy przybyszów z innych części kompleksu jaskiń, potomkowie powstańców albo istoty przybyłe do Zaktz z innych płaszczyzn. Właściwe Zaktz, czyli to zamieszkałe przez K’n-Yan znajduje się w pobliżu bramy (nie na tyle blisko jednak by Strażnik nie mógł zgubić Badaczy w labiryntach ruin.
Miasto składa się z wewnętrznej dzielnicy K’n-Yan, jam w których szkolone i rozmnażane są ghasty oraz baraków niewolniczych. W pobliżu znajdują się też kopalnie i plantacje fluorescencyjnych grzybów, którymi żywią się władcy miasta i niewolnicy (ghasty karmione są krnąbrnymi niewolnikami)
Najważniejszym miejscem w mieście jest Hala Słowa. Przechowywane są różnego typu zapisy datowane na dziesiątki tysięcy lat wstecz. Ten konkretny odłam K’n-Yan, wywodzi się od mędrców swej rasy. Zgromadzono tu olbrzymią ilość woluminów pełnych wiedzy wielu ras i kultur. Są to nie tylko księgi i zwoje, ale również kamienne tablice, miedziane arkusze, zamknięte w słojach, ale wciąż żywe głowy i setki innych sposobów konserwacji wiedzy.

K’n-Yan

Z wyglądu K’n-Yan z Zaktz przypominają ludzi, mają jednak niesamowicie bladą skórę i włosy pozbawione pigmentu. Ubierają się w szaty i klejnoty, i noszą fantazyjną broń białą. Dzięki ghastom i telepatii niewiele więcej jest im potrzebne do obrony własnej. Jest ich bardzo niewielu (może w około dwóch setek) i zdają sobie sprawę, że ich cywilizacja chyli się ku upadkowi.
Rządzą się demokratycznie, tak więc wszyscy K’n-Yan mają głos w sprawach miasta i ważniejsze decyzje muszą być jednogłośne. Z nieznajomymi zawsze pojawią się w towarzystwie kilku ghastów. Wbrew wszystkiemu można się z nimi dogadać. Zainteresowani są głównie nowymi niewolnikami, ale sprytni Badacze mogą ich namówić też na inne rzeczy. Ich miasto upada i potrzebują stałych dostaw siły roboczej by utrzymać je w działaniu (i by móc karmić ghasty). Oferują w zamian dostęp do Hali Słowa, a nawet do swojej technologii, stojącej o wiele wyżej niż ludzka. Rozmowy K’n-Yan z Zaktz nie są trudne, gdyż biegle posługują się łaciną, rozumieją angielski (choć nieco bardziej archaiczny) i francuski. Mogą udawać zainteresowanych światem zewnętrznym by uśpić czujność Badaczy.
Mam nadzieję, że takie rozwinięcie jest dla was satysfakcjonujące. K’n-Yan istnieją w kanonie mitów, moi są nieco inni. Założyłem, że zagładę mógłby przetrwać także inne grupy tej ciekawej i rzadko wykorzystywanej rasy. Zapraszam do lektury. A ja tymczasem siadam do kolejnego tekstu.

Jeżeli jesteście fanmi Zewu Cthulhu zapraszam do lektury recenzji Podręcznika Badacza, Zestawu Startowego (już niebawem) oraz materiału poświęconego Królewskiemu Towarzystwu Kryptozoologicznemu.