Korona Reiklandu

Recenzja “Altdorf – Crown of the Empire” do czwartej edycji „Warhammera

Autor: Jaxa

Altdorf, obecna stolica Imperium, to jedno z najważniejszych miast nie tylko samego Starego Świata, ale i całego uniwersum „Warhammera”. Tu przeplatają się losy arystokratów, możnych kupców, zwykłych sprzedawców pasztecików i zbieraczy łajna. Jemu też Cubicle 7 Entertainment poświęcił najnowszy dodatek do czwartej edycji „Warhammera” – “Altdorf – Crown of the Empire”. Jak prezentuje się dodatek? Czy warto wzbogacić o niego swoją kolekcję? Przekonajcie się sami czytając poniższy materiał.

Jeżeli interesuje was czwarta edycja Warhammera – zachęcam was do lektury zarówno recenzji podręcznika podstawowego, jak i całej podsekcji poświęconej tej grze.
Zważywszy na temat dzisiejszego materiału polecam również przypomnienie sobie recenzji “Middenheim – City of the White Wolf”.

Podręcznik “Altdorf – Crown of the Empire” to bardzo rozległe (liczy ponad 220 stron) studium stolicy Imperium. Poznamy z niego nie tylko niezwykle dokładny opis miasta, ale również dowiemy się całkiem sporo o dworze Cesarza i jego doradcach. Znajdziemy tu również historię miasta, opisy głównych aldorfskich świąt i wydarzeń kulturalnych, lokalny półświatek, a także wielkie i małe problemy trapiące jego mieszkańców oraz, oczywiście, nieprzeliczone miriady pomysłów na przygody, wątki, sceny i bohaterów niezależnych.

Altdorf, albo – jak nazywają go czasem mieszkańcy – Wielki Fetor, to największe miasto Imperium i dom dla nieco ponad 100 tysięcy mieszkańców (“Death on Reik Companion”, s.75). Jest ono nie tylko stolicą najbogatszego z landów i siedzibą obecnego Imperatora, ale także świętym miastem kultu Sigmara i wielkim węzłem handlowym. To tutaj wreszcie Magnus Pobożny i Teclis umieścili Kolegia Magii, dając obywatelom Imperium większą szansę na okiełznanie magicznych talentów i wykorzystanie ich dla dobra ogółu.

Historia Altdorfu jest bardzo długa i niezwykle wyboista. Pierwszą osadę założyły elfy na mniej więcej trzy milenia przed narodzinami Sigmara. Potem, na krótko, w czasie Wojen o Brodę zamieszkały tu krasnoludy, po nich tajemniczy “budowniczy oghamów”, aż wreszcie Unberogenowie założyli tu Reikdorf (“miasto na rzece”). Najważniejszym dla miasta wydarzeniem były oczywiście narodziny Sigmara. To stąd Młotodzierżca prowadził swoje wyprawy przeciw innym plemionom, zielonoskórym i Chaosowi, tutaj ukoronowano go na cesarza i stąd rządził nowo założonym Imperium.

Po odejściu Sigmara miasto przeżyło wiele wzlotów i upadków, na zmianę tracąc i odzyskując status stolicy. Altdorf był czterokrotnie oblegany i przetrwał setki innych, mniejszych i większych kryzysów. Ostatecznie status stolicy miasto, w którym urodził się Sigmar odzyskało osiem dekad temu, gdy po detronizacji Dietera IV (tego samego, który pozwolił na odłączenie się od Imperium Marienburga) nowym cesarzem wybrano Wilhelma III (z domu Holswig-Schliestein), który przeniósł stolicę do swego rodzinnego miasta.

Dzisiejszy Altdorf to klejnot w koronie Imperium. Miasto, które nigdy nie śpi, w którym cały czas wrze praca i którego granice przekraczają każdego dnia nowi ludzie szukający w wielkim mieście szczęścia.

Honor​​​​Samo miasto wybudowano w miejscu, w którym Reik łączy się z Talabekiem. Powoduje to, że dzieli się ono na trzy połączone ze sobą mostami części. Najbogatszą częścią miasta jest Południowe Nabrzeże. To tutaj znajduje się cesarski pałac, wielka świątynia Sigmara i słynne w całym imperium ZOO. Północne Miasto zdominowane jest przez kupców i uniwersytet. Tutaj także znajduje się dzielnica elfów i przerażające Hexxerbezrik – dzielnica kolegiów i magów. Wschodni Kraniec jest z jednej strony najbiedniejszą i najbardziej podejrzaną częścią miasta, ale tutaj też znajduje się Cesarska Szkoła Inżynieryjna (z jej legendarnymi czołgami parowymi, których zazdroszczą nawet nulneńscy artylerzyści) oraz Metallschacke, czyli założona przez trzema milleniami dzielnica krasnoludzka.

Altdorf – Crown of the Empire” bardzo dokładnie opisuje wszystkie rejony miasta. Mamy tu do czynienia z podobnym schematem, jaki można było znaleźć w “Middenheim – City of the White Wolf” oraz w “Zestawie Startowym”. Każda dzielnica ma swój opis ogólny, a następnie rozpisane zostają najważniejsze interesujące miejsca na jego terenie. Przy większości z nich pojawiają się również jedna lub dwie zahaczki na przygody, wątki lub sceny, a czasem także dokładniejszy i wzbogacony statblokiem opis bohatera niezależnego.

Muszę wam powiedzieć, że naprawdę jest w czym wybierać. Jako że miasto jest naprawdę duże to ilość miejsc i zahaczek może przyprawić o zawrót głowy. To kolejne już opisane miasto, w którym można osadzić całe kampanie, nie przekraczając jego murów. Co ważne też, nie rzuciła mi się w oczy jakaś specjalna powtarzalność pomysłów i to nie tylko wewnątrz samego “Altdorf – Crown of the Empire”, ale również w kontekście pozostałych opisujących miasta podręczników. Podręcznik opisuje zarówno domy zakonne bardzo licznych w mieście rycerzy świątynnych, rezydencje ważnych arystokratów, wieże kolegiów i dzielnice nieludzi, ale również liczne miejskie karczmy, paskudne uliczki (jak Echt Strasse, gdzie handluje się relikwiami i błogosławieństwami naprawdę niezliczonej rzeszy bogów) i miejsca (jak rządzona przez anarchistów i rewolucjonistów Wyspa Węgorzy albo Delikatesy Żarłobrzucha, gdzie potężny ogrzy rzeźnik sprzedaje mięso naprawdę różnego pochodzenia).
Altdorf – Crown of the Empire” to nie tylko opis miasta, ale również zamieszkujących go ludzi. Przez podręcznik przewija się kilkadziesiąt postaci. Niektóre są całkiem nowe jak Honoria Kohle – Królowa Szczurów o dość specyficznych zdolnościach czy halfliński polityk Harpal Chard, ale część to postacie przeniesione do podręcznika z warhammerowych książek beletrystycznych – jak choćby Rosanna Olphus – paranormalna detektyw i bohaterka książki Kim Newman “Beasts in Velvet”, czy Hrabia Jäger, będący uosobieniem Ranalda. Najbardziej do gustu przypadła mi jednak Yabo Chao, czcigodna ambasador Smoczego Imperatora Kitaju. Wytrawna polityk, która przybyła do miasta po tym jak jej poprzednikowi udowodniono kontakty z Chaosem. Yabo Chao snuje liczne intrygi, z których najważniejszą chyba jest wciągnięcie Imperium w wojnę z dość nietypowym wrogiem.

Swoich opisów doczekały się również miejskie mosty. Trzy z nich są wyjątkowo interesujące. Pierwszy to prawdziwy olbrzym, ale po obu jego stronach wybudowano domy, a dodatkowo różne kawałki mostu mają różnych właścicieli, więc trzeba płacić za każdorazowe przejście przez niego. Drugim jest parowy most zwodzony, arcydzieło imperialnej inżynierii. Ostatni to Przejście Volansa, czyli magiczny most, który powstał dzięki współpracy z Kolegiami. Jego rozmiar dostosowuje się do natężenia ruchu (marzenie każdego planisty), ale miejscowi, obawiając się jego magicznej natury, zasadniczo wybierają inne przejścia.

Całkiem dokładnie opisany jest również Cesarski Pałac (z przyległościami). Dowiadujemy się z niego sporo na temat życia codziennego pałacu, bardzo skomplikowanej i napuchniętej konstrukcji samego dworu i rozlicznych, często zabawnych w bezsensowności funkcji, jakie pełnią dworacy (Pani nad Wołowymi Rożnami odpowiedzialna jest tylko za pieczenie wołowiny, ale już nie za wołowe podroby – tymi zajmuje się inna “ważna persona”). Przy okazji dowiadujemy się też co nieco o specjalnym skrzydle pałacu, gdzie umieszczone są pamiątki po poprzednich cesarzach i miejscu, gdzie przechowywane są potężne artefakty, takie jak młot Sigmara Ghal-Maraz i hełm Morkara – pierwszego Wszechwybrańca. Całość opisu jest wyraźnie inspirowana wykrzywionymi opisami dworu francuskiego i brytyjskiego.

Autorzy “Altdorf – Crown of the Empire” naprawdę wiele pracy włożyli w rozpisanie i zróżnicowanie miasta. Nie sposób tu opisać każdej z dzielnic, ale każda ma swój klimat, a przygotowane miejsca w bardzo wielu wypadkach to bardzo przyjemne drobne historie i małe motywy doskonałe do dalszego przekucia. Część z pomysłów jest dość ograna (jak choćby flama jednego z szefów gangów, która chce zostać gwiazdą sceny, albo zmieniona w slumsy rezydencja, która może być jeszcze pełna skarbów), inne wsadzone są trochę na siłę (jak choćby pójście do rezydencji Wielkiego Teogonisty po zapomniane notatki), ale generalnie to bardzo dobry materiał na wiele ciekawych sesyjnych motywów.

Podczas czytania podręcznika można dostrzec ogrom pracy włożony przez autorów w połączeniu nie tylko informacji z kilku edycji RPGa i bitewniaków, ale także z licznych książek, jakie ukazały się w wydawnictwie Black Library. Bardzo mocno oddany jest również charakterystyczny czarny brytyjski humor spleciony z groteską i makabreską. Podręcznik jest upakowany różnymi nawiązaniami do współczesności (jak choćby Arne Ostlander, najbardziej umięśniony człowiek Imperium i jego fitness club, w którym można nie tylko ćwiczyć pod okiem trenera, ale także kupić specjalne potrawy dla tych, którzy chcą pozostać w formie). W trakcie lektury podręcznika bardzo często rechotałem radośnie czytając pomysły autorów dodatku. Trzeba przyznać, że pod tym względem to prawdziwy majsterszyk.

W podręczniku znajdziemy bardzo niewiele nowej mechaniki, ale to, co opisano, jest bardzo ciekawe. Pojawia się nowa umiejętność “Psychometria”, która pozwala na paranormalne badanie miejsc i przedmiotów, wychwytywanie obrazów, a nawet powiązanych myśli. Formalnie nie jest to magia, ale i tak korzystając z psychometrii można oczywiście narazić się łowcom czarownic. Oprócz tego w końcu pojawia się kilka nowych Przedsięwzięć do fazy “Między przygodami”. Ten element mechaniki czwartej edycji jest zdecydowanie potraktowany w dostępnych oficjalne materiałach bardzo po macoszemu (zwłaszcza jeżeli porównamy warhammerowe Przedsięwzięcia z tymi z “Soulbounda”), a moim zdaniem to jeden z ciekawszych elementów, które znajdziemy w grach od Cubicle 7 Entertainment. Mam nadzieję, że w kolejnych dodatkach pojawi się więcej materiałów na ten temat.

Altdorf to warhammerowe “miasto miast”. Tworząc je autorzy czerpali nie tylko z różnych miast, ale i z różnych epok. Obok Paryża, Londynu, Pragi czy Wiednia bardzo silną inspiracją było też moim zdaniem Ankh-Morporkh. “Warhammer” jest grą post-modernistyczną, czerpie z różnych tekstów kultury (i nie tylko) dając nam świat tyleż różny od naszego, co wielu miejscach podobny. Dostajemy miasto przeciekawe i pełne życia, a mimo tego, że część zahaczek jest średnio interesująca to nadal jest w nim co odkrywać. Znajdziemy w nim wątki zarówno mroczne, jak i baśniowe, poważne i śmieszne, epickie i całkiem przyziemne. Z pałacu cesarskiego i dworu Wielkiego Teogonisty możemy się szybko przenieść do podłych, rządzonych przez gangi dzielnic, a z turnieju, w którym ścierać się będą szlachetni rycerze, do meliny, gdzie rewolucyjni poeci będą wygłaszać swe zaangażowane wiersze. Przyznam też (mimo całej mojej niechęci do Sigmarytów i imperialnego południa), że Altdorf zasługiwał na porządny opis i taki też dostał. Podręcznik, tak jak każdy z dobrze opisanym miastem, doskonale sprawdzi się w konwencjach zarówno miejskich sandboxów (bo z jednej strony opisano duże i małe lokacje, a z drugiej zostawiono sporo miejsca na rozwinięcie własnych pomysłów), jak i przygód liniowych (gotowe zahaczki mogą stanowić kanwę przygody albo wątku pobocznego).

Podsumowanie

 “Altdorf – Crown of the Empire” to naprawdę bardzo solidny podręcznik i bardzo przydatne źródło informacji o czwartej edycji “Warhammera”. Jeżeli planujecie wysłać swoich graczy na dłużej do cesarskiej stolicy lub prowadzicie rozgrywki pomiędzy wielkimi rodami Reiklandu to zdecydowanie nie znajdziecie nic lepszego. Doceniam też ogrom pracy włożony w “Altdorf – Crown of the Empire” i zaprezentowane pomysły. Nie jest to dodatek uniwersalny, skupia się na jednym mieście i jego problemach, ale bez trudu można kraść z niego niektóre pomysły i przenosić je do własnych miast. Altdorf, miasto-miast, widziany oczami autorów podoba mi się i aż prosi się, by osadzać przygody na jego zatłoczonych i pełnych kontrastów uliczkach, co też zamierzam uczynić!

Dziękuje wydawnictwu Cubicle 7 Entertainment za udostępnienie podręcznika w wersji PDF do recenzji.